Polska gospodarka cyfrowa rośnie, ale wraz z nią rośnie coś znacznie mniej wirtualnego: zapotrzebowanie na energię. Według scenariusza przyjętego przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne centra danych mogą w 2036 r. zużywać 17,4 TWh energii elektrycznej rocznie, a w 2040 r. już 29,4 TWh. Polski Instytut Ekonomiczny szacuje, że oznaczałoby to około 11 proc. całkowitego krajowego zapotrzebowania. W praktyce rozwój AI coraz bardziej zależy więc nie tylko od dostępu do procesorów i modeli, ale również od sieci elektroenergetycznej, mocy przyłączeniowej i lokalizacji infrastruktury.
Chmura obliczeniowa jest niewidoczna dla użytkownika, ale jej zaplecze jest bardzo fizyczne. Każde zapytanie do modelu AI jest wykonywane przez serwery działające w centrach danych, które potrzebują energii nie tylko do prowadzenia obliczeń, ale również do zasilania infrastruktury pomocniczej i chłodzenia.
Skala polskiego rynku szybko rośnie. Według raportu Polskiego Związku Centrów Danych i PwC Polska działające w kraju centra danych dysponowały w 2025 r. około 250 MW mocy. Sektor wygenerował jednocześnie 10,6 mld zł wartości dodanej brutto i wspierał około 41 tys. miejsc pracy w całej gospodarce.
Jednocześnie przybywa dużych projektów. Microsoft w 2025 r. zapowiedział przeznaczenie 2,8 mld zł na dalszą rozbudowę infrastruktury chmurowej i AI w Polsce. Atman rozwija pod Warszawą kampus WAW-3, którego docelowy budżet szacowany jest na 2,5 mld zł. Switch Datacenters planuje natomiast w Morach pod Warszawą centrum WAW1 o docelowej mocy IT 50 MW; rozpoczęcie budowy przewidziano na 2027 r.
Problemem przestaje być więc samo pytanie, czy w Polsce powstaną kolejne centra danych. Coraz ważniejsze jest to, gdzie znajdzie się dla nich energia i w jaki sposób zostaną włączone do systemu elektroenergetycznego.
Od 200 MW do ponad 5 GW. PSE pokazuje skalę potencjalnej zmiany
W planie rozwoju sieci przesyłowej PSE przyjęły, że moc centrów danych może wzrosnąć z około 200 MW w 2024 r. do 3 093 MW w 2036 r. i 5 018 MW w 2040 r. Towarzyszyłby temu wzrost zapotrzebowania na energię z około 0,6 TWh do 17,4 TWh w 2036 r. oraz 29,4 TWh cztery lata później. Nie oznacza to, że każda z tych inwestycji na pewno powstanie. Prognoza została przygotowana m.in. na podstawie wniosków o warunki przyłączenia i informacji o planowanych projektach. Pokazuje jednak skalę zainteresowania rynku i potencjalnego obciążenia systemu. Polski Instytut Ekonomiczny wylicza, że przy realizacji tego scenariusza centra danych mogłyby odpowiadać za około 7 proc. polskiego zapotrzebowania na energię w 2036 r. oraz około 11 proc. w 2040 r.
– Jeszcze kilka lat temu o centrach danych mówiło się głównie w kontekście powierzchni serwerowej, bezpieczeństwa i szybkości transmisji danych. Teraz jednym z podstawowych parametrów inwestycji staje się dostępna moc. Przy skali pokazanej przez PSE centrum danych zaczyna pod tym względem przypominać duży zakład przemysłowy. Bez odpowiedniej infrastruktury energetycznej nawet najlepszy projekt technologiczny pozostanie projektem na papierze – mówi Sebastian Kopiej, prezes zarządu COMMPLACE.
AI przyspiesza problem, który rozpoczął się wcześniej
Nie całe zużycie energii przez centra danych wynika oczywiście ze sztucznej inteligencji. Przechowywanie danych, streaming, bankowość, handel elektroniczny czy tradycyjne usługi chmurowe od lat zwiększają zapotrzebowanie na infrastrukturę obliczeniową. AI dodatkowo przyspiesza ten trend. Międzynarodowa Agencja Energii szacuje, że globalne zużycie energii elektrycznej przez centra danych może wzrosnąć z około 485 TWh w 2025 r. do około 950 TWh w 2030 r. Szczególnie szybko zwiększa się zapotrzebowanie obiektów skoncentrowanych na obsłudze AI. To ważniejsze niż próby wyliczania, ile dokładnie energii zużywa pojedynczy prompt. Takie wartości zależą od modelu, długości odpowiedzi, rodzaju procesorów, obciążenia serwerów czy konstrukcji centrum danych i mogą bardzo się różnić.
– Liczenie śladu pojedynczego pytania do AI wygląda dobrze w nagłówku, ale niewiele mówi o rzeczywistym problemie infrastrukturalnym. Dla gospodarki istotniejsze jest to, ile nowych mocy obliczeniowych powstanie, gdzie zostaną zlokalizowane i jak będą pobierały energię. Przy milionach lub miliardach operacji znaczenie ma już nie pojedynczy prompt, ale architektura całego systemu – wskazuje Sebastian Kopiej.
Najważniejsze pytanie może brzmieć: gdzie jest wolne przyłącze?
PSE wskazuje Warszawę, Poznań, Kraków i Wrocław jako lokalizacje o największym potencjale rozwoju nowych centrów danych. Sama lokalizacja blisko dużego rynku biznesowego nie wystarczy jednak, jeśli w danym miejscu nie będzie możliwe zapewnienie odpowiedniej mocy. Dlatego w przyszłości konkurencja między lokalizacjami może w coraz większym stopniu dotyczyć infrastruktury energetycznej. Znaczenie będzie miała nie tylko ilość dostępnej energii, ale również możliwość elastycznego zarządzania poborem, wykorzystania lokalnych źródeł niskoemisyjnych, odzyskiwania ciepła czy ograniczenia zużycia wody. PIE zwraca uwagę, że rozwój infrastruktury data center może być uzasadnieniem dla lokalizowania części nowych projektów także poza Warszawą – m.in. na północy kraju, gdzie powstawać mają duże nowe źródła energii, oraz w regionach przechodzących transformację gospodarczą.
Europa zaczyna liczyć energię i wodę zużywaną przez centra danych
Zmienia się również podejście regulacyjne. Unijna dyrektywa o efektywności energetycznej wprowadziła obowiązek raportowania parametrów energetycznych dla centrów danych o zapotrzebowaniu mocy przekraczającym 500 kW. Raportowane są m.in. dane pozwalające oceniać zużycie energii i wody, efektywność infrastruktury oraz wykorzystanie energii odnawialnej i ciepła odpadowego. Komisja Europejska pracuje również nad europejskim systemem oceny centrów danych oraz minimalnymi standardami ich efektywności. Kierunek regulacji jest czytelny: infrastruktura cyfrowa ma być oceniana nie tylko przez pryzmat wydajności obliczeniowej, ale również efektywności energetycznej i wpływu na zasoby. To zmienia także pytania, które firmy powinny zadawać dostawcom usług cloud. Cena, bezpieczeństwo danych i SLA pozostają kluczowe, ale w przypadku przedsiębiorstw mierzących własny ślad środowiskowy coraz większego znaczenia mogą nabierać także PUE centrum danych, sposób chłodzenia, wykorzystanie wody, źródła energii oraz możliwość odzyskiwania ciepła.
Chmura coraz bardziej przypomina przemysł
Centra danych pozostają jednym z fundamentów rozwoju gospodarki cyfrowej. Przynoszą inwestycje, miejsca pracy, wpływy podatkowe i infrastrukturę potrzebną firmom korzystającym z AI oraz usług chmurowych. Dlatego problemem nie jest sam wzrost sektora.
Wyzwaniem jest różnica w tempie rozwoju. Centrum danych można zaprojektować i wybudować w ciągu kilku lat. Nowe źródła energii, stacje elektroenergetyczne i linie przesyłowe powstają często znacznie dłużej.
– Polska ma szansę przyciągać dużą część inwestycji związanych z cyfrową gospodarką, ale ten rozwój trzeba zacząć traktować jak inwestycje przemysłowe. Potrzebujemy równocześnie serwerów, energii, sieci, gruntów i infrastruktury chłodzenia. W kolejnej dekadzie o lokalizacji części projektów AI może decydować nie to, gdzie jest najlepszy internet, ale gdzie dostępna jest odpowiednia moc – podsumowuje Sebastian Kopiej.
Prognoza 29,4 TWh nie oznacza więc, że sztuczna inteligencja „zabierze Polsce prąd”. Pokazuje coś ważniejszego: gospodarka cyfrowa staje się jednym z nowych dużych odbiorców energii, którego rozwój trzeba uwzględniać już dziś w planowaniu sieci i nowych mocy wytwórczych.