Jednym z tematów, który regularnie wraca przy okazji rozmów o energetyce wiatrowej, jest pytanie o przyszłość turbin po zakończeniu ich pracy. Co stanie się z instalacją po 25–30 latach? Kto ponosi koszty jej demontażu? I czy grunt faktycznie wraca do właściciela w stanie umożliwiającym dalsze użytkowanie?
Choć wokół tego zagadnienia narosło wiele obaw i mitów, procedury obowiązujące w Polsce są jasno określone, a scenariusz zakończenia eksploatacji jest elementem projektu już na etapie jego planowania.
Demontaż nie jest opcją – to obowiązek inwestora
Elektrownia wiatrowa nie jest instalacją „na zawsze”. Każda turbina ma określony cykl życia, który kończy się po kilkudziesięciu latach eksploatacji. Zgodnie z obowiązującymi przepisami oraz zapisami decyzji administracyjnych, obowiązek demontażu instalacji spoczywa na inwestorze, a nie na gminie czy właścicielu gruntu.
Dodatkowo, okres życia turbiny przy jej odpowiednim serwisowaniu, może być dużo dłuższy niż okres dzierżawy i turbina, przy obopólnej zgodzie i zawarciu nowej umowy z właścicielem gruntu – może być dalej eksploatowana.
Już na etapie przygotowania inwestycji określa się:
W praktyce oznacza to, że zakończenie eksploatacji jest formalnie zaplanowane, a nie pozostawione przyszłym decyzjom.
Co dokładnie jest demontowane?
Proces demontażu obejmuje:
Po zakończeniu prac teren jest rekultywowany, a grunt może wrócić do użytkowania rolniczego lub innego, zgodnego z lokalnymi ustaleniami. Właściciel ziemi nie pozostaje z infrastrukturą ani kosztami jej likwidacji.
Recykling zamiast porzucenia
Jednym z częściej powtarzanych mitów jest przekonanie, że turbiny wiatrowe po zakończeniu pracy stają się trudnym do zagospodarowania odpadem. Tymczasem większość elementów turbiny nadaje się do ponownego wykorzystania lub recyklingu.
Demontaż turbiny wiatrowej jest więc procesem technicznym i logistycznym, a nie problemem środowiskowym pozostawionym bez rozwiązania.
– Scenariusz zakończenia eksploatacji jest elementem projektu od samego początku. Demontaż i przywrócenie terenu do użytkowania to obowiązek inwestora, który musi być zaplanowany zarówno formalnie, jak i organizacyjnie. Wynika to zarówno z przepisów prawa jak i bezpośrednio wpisane jest w treści umów dzierżawy z właścicielami gruntów – podkreśla Kaja Sawicka, Dyrektor Projektów OZE w EnercoNet.
Skąd biorą się obawy?
Wątpliwości dotyczące demontażu turbin często wynikają z:
W praktyce inwestorzy są zobowiązani do zabezpieczenia procesu demontażu na etapie realizacji projektu – zarówno formalnie, jak i finansowo. To element odpowiedzialności, bez którego inwestycja nie mogłaby zostać uruchomiona.
Co po 25–30 latach? Kilka możliwych scenariuszy
Po zakończeniu okresu eksploatacji istnieją dwie podstawowe możliwości:
Każdy z tych wariantów wymaga odrębnych zgód i nie może być realizowany automatycznie.
Energetyka wiatrowa – podobnie jak każda infrastruktura techniczna – wymaga planowania nie tylko początku, ale i końca inwestycji. W Polsce ten etap jest jasno uregulowany, a praktyka rynkowa pokazuje, że demontaż nie jest „niewygodnym tematem”, lecz standardowym elementem cyklu życia instalacji.
Co istotne, bez zaplanowania pełnego cyklu życia inwestycji – w tym sposobu likwidacji instalacji i przywrócenia terenu do pierwotnego stanu – inwestor nie uzyska decyzji środowiskowej (DŚ) ani pozwolenia na budowę (PnB), które są niezbędne do realizacji projektu.
To oznacza, że kwestie demontażu i rekultywacji nie są dobrą wolą inwestora, lecz wymogiem formalnym. Z perspektywy właściciela gruntu kluczowe jest jednak to, aby zapisy umowy precyzyjnie określały zakres odpowiedzialności, terminy oraz zabezpieczenia finansowe na wypadek zakończenia działalności.