O 17:00 jest już ciemno, kalendarz pozostaje pełny, a perspektywa spędzenia kolejnej godziny w kuchni zdecydowanie traci na atrakcyjności. Jesienią nie musimy jednak wybierać między domowym obiadem a wolnym wieczorem. Wystarczy gotować sprytniej, a nie częściej. Duży garnek gulaszu, curry, chili czy zupy przygotowany raz może rozwiązać problem posiłków na kolejne dni. Nic dziwnego, że właśnie teraz wracają do łask dania jednogarnkowe i gotowanie na zapas.
Jesienią chcemy jeść ciepło, ale gotować krócej
Kiedy dni stają się krótsze, zmienia się również rytm domowej kuchni. Latem wystarczy szybka sałatka, kanapka czy posiłek zjedzony na mieście. Jesienią znacznie częściej mamy ochotę na coś ciepłego, aromatycznego i sycącego. Problem pojawia się wtedy, gdy po całym dniu pracy trzeba jeszcze znaleźć czas na jego przygotowanie. Rozwiązaniem może być gotowanie na zapas, czyli przygotowywanie większej ilości jedzenia za jednym razem. Nie musi oznaczać niedzieli spędzonej przy kuchence i kilkunastu identycznych pudełek ustawionych w lodówce. W najprostszej wersji wystarczy ugotować podwójną porcję dania, które dobrze przechowuje się i odgrzewa.
Jesienią szczególnie dobrze sprawdzają się gulasze, curry, chili, leczo, zupy oraz inne potrawy jednogarnkowe. Można wykorzystać w nich sezonowe warzywa, strączki, mięso, kasze czy sery, a dodatkową zaletą jest ograniczenie liczby naczyń potrzebnych do przygotowania obiadu. „Jesienią szukamy dań, które są ciepłe i sycące, ale jednocześnie nie wymagają codziennego spędzania dużej ilości czasu w kuchni. Potrawy jednogarnkowe świetnie odpowiadają na tę potrzebę. Możemy przygotować większą porcję, a później zmieniać sposób jej podania, wykorzystując dodatki, które mamy w domu” – mówi Ewa Polińska z MSM Mońki.
Jeden garnek, kilka posiłków
Największą zaletą gotowania na zapas jest oszczędność czasu. Krojenie warzyw, gotowanie, a później sprzątanie wykonujemy raz, choć przygotowane danie może wystarczyć na więcej niż jeden posiłek. Warto przy tym wybierać potrawy, które dobrze smakują po ponownym podgrzaniu. Gulasze są wręcz stworzone do takiego gotowania. Podobnie chili con carne, warzywne curry, sosy pomidorowe czy gęste zupy. Po kilku godzinach smaki przypraw i składników dodatkowo się łączą, dzięki czemu następnego dnia danie może być równie dobre. Gotowanie większych porcji pomaga również wykorzystać produkty znajdujące się w lodówce. Połowa papryki, marchew, kawałek cukinii czy otwarta puszka fasoli zamiast czekać na swój moment mogą od razu trafić do garnka.
Gotowanie na zapas nie oznacza jedzenia tego samego
Największa obawa? Trzy dni z rzędu z identycznym obiadem. Wcale nie musi tak być. Kluczem jest przygotowanie dobrej bazy, którą później można podawać na różne sposoby. Gulasz pierwszego dnia może pojawić się z kaszą, drugiego z pieczywem, a kolejną porcję można wykorzystać jako nadzienie do tortilli albo podać z pieczonym ziemniakiem. Curry jednego dnia dobrze smakuje z ryżem, a kolejnego można połączyć je z chlebkiem pita. Zmieniać można również dodatki. Świeże zioła, pestki, jogurt, pikle czy starty żółty ser sprawiają, że ta sama baza za każdym razem zyskuje trochę inny charakter.
Ser jako sposób na nowe życie tego samego dania
Żółty ser szczególnie dobrze sprawdza się przy takim sposobie gotowania. Można dodać go bezpośrednio do gorącego gulaszu, wykorzystać do zapieczenia porcji z poprzedniego dnia albo przygotować serową grzankę. Gouda, Aldamer czy Morski pod wpływem temperatury topią się i łączą z pozostałymi składnikami. Dzięki temu nawet proste danie z warzyw, fasoli i pomidorów może zyskać bardziej kremową konsystencję i wyrazisty smak. „W gotowaniu na zapas bardzo dobrze sprawdzają się produkty uniwersalne. Ser żółty jest jednym z nich, bo pozwala szybko zmienić charakter gotowego posiłku. Jednego dnia możemy posypać nim gorący gulasz, drugiego zapiec danie pod warstwą sera, a z kolejnej porcji zrobić nadzienie do tortilli. To prosty sposób, żeby nie mieć poczucia, że przez kilka dni jemy dokładnie to samo” – podkreśla Ewa Polińska z MSM Mońki.
Zamrażarka też może pracować za nas
Gotowanie na zapas nie oznacza, że wszystko trzeba zjeść w ciągu kilku kolejnych dni. Jeśli przygotowujemy naprawdę dużą porcję, część można odpowiednio zabezpieczyć i zamrozić. Najwygodniej dzielić danie na porcje przed zamrożeniem. Dzięki temu później można wyjąć dokładnie tyle, ile potrzeba na jeden obiad, zamiast rozmrażać cały pojemnik. To rozwiązanie szczególnie przydaje się w najbardziej intensywnych tygodniach. Domowy posiłek czekający w zamrażarce może skutecznie zastąpić kolejne zamówienie jedzenia tylko dlatego, że nie mamy czasu ani ochoty zaczynać gotowania od początku.
Mniej gotowania, mniej marnowania
Planowanie większych porcji ma jeszcze jedną zaletę. Pozwala lepiej wykorzystać zakupy. Zamiast kupować wiele składników do pojedynczych przepisów, można wybrać kilka uniwersalnych produktów i wykorzystać je w różnych konfiguracjach.
Jesienią dobrą bazą są ziemniaki, marchew, dynia, papryka, cebula, pomidory, kapusta oraz rośliny strączkowe. Do tego mięso, kasza lub ryż, ser i kilka podstawowych przypraw. Z podobnego zestawu można przygotować gulasz, zupę, curry czy zapiekankę. Gotowanie na zapas nie musi więc oznaczać perfekcyjnie rozpisanego meal prepu. Czasami najskuteczniejszą zmianą jest po prostu zamiana małego garnka na większy.
PRZEPIS: Jesienny gulasz z wołowiną, warzywami i serem Morskim MSM Mońki
Składniki na 6 porcji
600 g wołowiny na gulasz
150 g sera Morskiego MSM Mońki
1 czerwona papryka
2 marchewki
2 ziemniaki
1 duża cebula
2 ząbki czosnku
400 g pomidorów z puszki
1 puszka czerwonej fasoli
ok. 400 ml bulionu
1 łyżka koncentratu pomidorowego
1 łyżeczka wędzonej papryki
1/2 łyżeczki słodkiej papryki
szczypta chili
1 łyżeczka suszonego tymianku
olej rzepakowy
sól i świeżo mielony pieprz
natka pietruszki do podania
Sposób przygotowania
Jeśli część gulaszu przygotowujemy na kolejne dni, najlepiej przechowywać ser oddzielnie i dodawać go dopiero podczas podgrzewania konkretnej porcji. Dzięki temu za każdym razem uzyskamy świeżo roztopioną, serową warstwę.
Więcej informacji prasowych: MSM Mońki
Wszystkie materiały: MSM Mońki (222)
Jak pracujemy z tą firmą: studium przypadku – nowa strona MSM Mońki
Kontakt dla mediów: biuro prasowe Commplace, [email protected], +48 665 379 071 · materiały dla mediów
Biuro prasowe prowadzi Commplace – agencja public relations i marketingu, od 1996 roku. Jak pracujemy z mediami: public relations w Commplace.