Co drugi Polak odczuwa brak energii, 43 proc. ma problemy ze snem, a średni wskaźnik zdrowia naszego społeczeństwa wynosi zaledwie 3,99 w pięciostopniowej skali. Jednocześnie coraz większą popularność zdobywają technologie pozwalające monitorować sen, tętno, poziom stresu czy aktywność fizyczną. Eksperci mówią już o nowej kulturze dbania o organizm, którą opisują trzy pojęcia: longevity, biohacking i healthspan. Ich wspólnym mianownikiem jest odejście od działania dopiero wtedy, gdy pojawia się problem, na rzecz stałej obserwacji organizmu i podejmowania decyzji na podstawie danych. Czy zatem za kilka lat monitorowanie własnego organizmu będzie tak naturalne jak dziś sprawdzanie pogody w telefonie?
Potrzebę większej troski o zdrowie pokazują również najnowsze dane dotyczące kondycji Polaków. Według badania Huawei CBG Polska, przeprowadzonego przez SW Research średnia wartość wskaźnika zdrowia wynosi 3,99 w pięciostopniowej skali. Niemal połowa respondentów (48 proc.) ocenia swój stan zdrowia jako dobry, jednak tylko 5 proc. jako bardzo dobry. Jednocześnie deklaracje badanych pokazują, że dobre ogólne samopoczucie nie wyklucza codziennych problemów zdrowotnych. Co druga osoba odczuwa brak energii w ciągu dnia, 43 proc. zmaga się z problemami ze snem, 42 proc. deklaruje podenerwowanie, a co trzeci Polak szybko męczy się nawet podczas podstawowych czynności. W badaniu zwrócono również uwagę na poziom aktywności fizycznej. Co dziesiąty respondent nie podejmuje aktywności podnoszącej tętno, a kolejne 21 proc. przeznacza na nią mniej niż 30 minut tygodniowo. Największa grupa badanych (30 proc.) ćwiczy od 30 do 90 minut tygodniowo, czyli poniżej zalecanego minimum. Średni wskaźnik BMI wyniósł 25,38, co odpowiada lekkiej nadwadze populacji, natomiast jakość snu została oceniona średnio na 3,48 punktu w pięciostopniowej skali.
Zdrowie przestało być czymś, czym zajmujemy się wyłącznie podczas wizyty u lekarza. Coraz częściej obserwujemy swój organizm na co dzień i na podstawie dostępnych danych podejmujemy decyzje dotyczące aktywności fizycznej, diety, snu czy regeneracji. Za tą zmianą stoją trzy pojęcia, które coraz częściej pojawiają się w dyskusji o zdrowiu i starzeniu: longevity, biohacking oraz healthspan.
Longevity koncentruje się na wydłużaniu życia i utrzymaniu dobrej sprawności przez jak najdłuższy czas. Healthspan opisuje okres życia przeżywany w dobrym zdrowiu – bez istotnych ograniczeń wynikających z chorób lub niepełnosprawności. Biohacking jest natomiast szerokim podejściem do świadomego dbania o organizm poprzez monitorowanie wybranych parametrów zdrowotnych, aktywności fizycznej, snu czy nawyków żywieniowych oraz wykorzystywanie dostępnych technologii wspierających profilaktykę.
Wspólnym mianownikiem tych trendów jest odejście od reagowania dopiero wtedy, gdy pojawia się problem, na rzecz regularnej obserwacji organizmu i podejmowania bardziej świadomych decyzji dotyczących zdrowia.
Zmienia się również rola technologii. Smartwatch nie jest już wyłącznie gadżetem sportowym. Coraz częściej pomaga śledzić zmiany wybranych parametrów organizmu, analizować regularność snu i aktywności czy lepiej planować regenerację.
Oczywiście urządzenia konsumenckie nie zastępują diagnostyki medycznej ani konsultacji z lekarzem. Pokazują jednak kierunek, w którym zmieniają się nasze codzienne nawyki. Coraz częściej zamiast wyłącznie pytać: „Jak się czuję?”, sprawdzamy również: „Co pokazują dane?”. To jeden z najbardziej widocznych kierunków współczesnej profilaktyki – wykorzystywanie informacji do podejmowania bardziej świadomych decyzji dotyczących zdrowia.
Paradoks polega na tym, że choć coraz dokładniej monitorujemy sen, aktywność fizyczną czy wybrane parametry organizmu, w jednej kwestii nadal bardzo często polegamy wyłącznie na własnym samopoczuciu. Chodzi o ocenę trzeźwości. Po spotkaniu ze znajomymi czy rodzinnej uroczystości wiele osób próbuje samodzielnie ocenić, czy alkohol został już usunięty z organizmu. Brak bólu głowy, dobre samopoczucie albo kilka godzin snu bywają traktowane jako sygnał, że można bezpiecznie prowadzić samochód. Tymczasem samopoczucie nie jest pomiarem.
– Możemy czuć się dobrze, nie mieć bólu głowy i normalnie funkcjonować, a mimo to nadal mieć alkohol w organizmie. Ustąpienie odczuwanych objawów nie oznacza jeszcze, że alkohol został całkowicie wyeliminowany. Dlatego w sytuacjach, od których zależy bezpieczeństwo, warto opierać się na pomiarze, a nie na własnym przekonaniu – podkreśla Rafał Kozłowski z firmy Bean, dystrybutora alkotesterów.
Stężenie alkoholu w organizmie i czas potrzebny do jego eliminacji zależą między innymi od ilości oraz tempa spożycia alkoholu, płci, budowy ciała, indywidualnych uwarunkowań organizmu, funkcjonowania wątroby czy tego, czy alkohol był spożywany wraz z posiłkiem. Nie istnieje uniwersalny wzór pozwalający dokładnie określić moment odzyskania pełnej trzeźwości, dlatego internetowe kalkulatory mogą mieć jedynie charakter orientacyjny.
Nie pomagają również popularne sposoby na „wytrzeźwienie”. Kawa może chwilowo zmniejszyć uczucie senności, a zimny prysznic pobudzić organizm, jednak nie przyspieszają eliminacji alkoholu. Podobnie posiłek spożyty po zakończeniu picia nie powoduje szybszego wytrzeźwienia. Najważniejszym czynnikiem pozostaje czas.
Zdrowie zaczyna się od świadomych decyzji
Jeszcze kilka lat temu liczyliśmy kroki. Dziś monitorujemy sen, aktywność fizyczną, tętno, poziom stresu czy jakość regeneracji. Wszystko wskazuje na to, że będzie towarzyszyć nam coraz więcej narzędzi pomagających lepiej zrozumieć własny organizm.
– Coraz więcej decyzji dotyczących zdrowia podejmujemy dziś na podstawie konkretnych danych. Nie chodzi o to, by mierzyć wszystko, ale by w kluczowych momentach nie polegać wyłącznie na własnym odczuciu. Tam, gdzie od decyzji zależy zdrowie lub bezpieczeństwo, obiektywna informacja daje nam po prostu większą pewność – podsumowuje Rafał Kozłowski, ekspert marki Bean.