Piękno kuchni premium łatwo uwiecznić na zdjęciu: naturalny kamień, fornir o unikalnym usłojeniu czy nastrojowe światło bronią się same. O wiele trudniej uchwycić to, co zachwyca w żywym kontakcie z kuchnią – bezkompromisową wygodę użytkowania. Prawdziwy luksus ujawnia się w codziennych detalach: gdy znika problem schylania się po garnki, braku miejsca na blatach czy głośnych szuflad. W kuchni premium to właśnie za tę dyskretną ergonomię płaci się najwięcej. 

Dlaczego wygody się nie zauważa?

Przedmioty zauważamy zwykle wtedy, gdy coś jest z nimi nie tak. Dobrze wyważony nóż po kilku minutach krojenia przestaje się czuć w dłoni, źle wyważonym z każdą chwilą przeszkadza coraz bardziej. W kuchni działa to tak samo, tylko na większą skalę. Codziennie otwieramy w niej szafki, sięgamy po rzeczy, przenosimy je z miejsca na miejsce. Jeśli coś jest odrobinę nie tak, powtarza się to setki razy w miesiącu i w końcu zaczyna irytować.

Wrażenie z salonu wystawowego niewiele więc mówi. Kuchnię weryfikują zwykłe poranki, kiedy w jednej ręce trzyma się kubek, a drugą szuka pokrywki, albo sobotni wieczór, kiedy przy blacie gotują dwie osoby. Jeśli wtedy nic nikomu nie przeszkadza, to znaczy, że projekt się udał.

Na jakiej wysokości powinien być blat

Wysokość standardowego blatu dobrano dla przeciętnego użytkownika, a w domu rzadko mieszka ktoś przeciętny. Najwygodniej kroi się na blacie położonym kilkanaście centymetrów poniżej łokcia. Kiedy jest niżej, bolą plecy. Kiedy wyżej, męczą się ramiona i nadgarstki. Podczas przygotowania szybkiego śniadania tego nie widać, przy kolacji dla sześciu osób już tak.

Dobry projektant nie traktuje więc wysokości jako jednej wartości dla całej kuchni. Blat roboczy może być wyżej niż płyta, nad którą trzeba zajrzeć do garnka. Piekarnik i zmywarkę warto podnieść, żeby nie schylać się kilka razy dziennie. Inaczej rozmieszcza się też gniazdka i włączniki. Powinny być tam, gdzie ręka sięga odruchowo, nawet jeśli instalację trzeba poprowadzić inaczej niż zwykle.

Kolejność czynności zamiast trójkąta roboczego

Przez lata kuchnie planowano według trójkąta roboczego: lodówka, zlew, płyta. W małej, zamkniętej kuchni, gdzie gotowała jedna osoba, to się sprawdzało. W otwartym wnętrzu z wyspą, gdzie często przebywa kilka osób naraz, lepiej myśleć o kolejności czynności. Produkty wyjmuje się z lodówki lub spiżarni, myje, kroi, gotuje, a na końcu nakłada na talerze. Jeśli strefy są ułożone w tej samej kolejności, nie trzeba zawracać ani mijać się z innymi w przejściu.

Znaczenie mają też odległości. Przy zbyt dużych robi się sporo zbędnych kroków. Przy zbyt małych dwie otwarte naprzeciw siebie szuflady blokują przejście. Tu liczą się precyzyjnie przemyślane rozwiązania. Szuflada ze sztućcami obok zmywarki sprawia, że rozładowuje się ją bez ruszania z miejsca. Kosz na odpadki pod strefą krojenia oznacza, że obierki nie lądują po drodze na podłodze. Nikt takich rzeczy nie chwali, ale bez nich gotowanie szybciej męczy.

Kiedy zaczynamy projekt, najbardziej interesuje nas to, jak wygląda zwykły dzień w domu klienta. Kto wstaje pierwszy, czy ktoś piecze chleb, czy jest w rodzinie osoba leworęczna, ile osób gotuje w weekend. Klienci często przychodzą ze zdjęciem kuchni, która im się spodobała, i trzeba sprawdzić, czy ona w ogóle pasuje do ich trybu życia. Zdarza się, że wspólnie rezygnujemy z wyspy i robimy jeden długi blat. Na zdjęciu być może wygląda to skromniej, ale po kilku latach klient nadal lubi w tej kuchni gotować – mówi Piotr Kaczmarek, Dyrektor ds. Strategii Inwestycyjnych i Projektów w Halupczok.

Przechowywanie i porządek

Wiele zależy od tego, jak łatwo coś wyjąć. W głębokich szufladach widać całą zawartość z góry i nie trzeba klękać przed szafką, żeby wyciągnąć coś z tylnego rzędu. Rzeczy używane codziennie najlepiej trzymać mniej więcej między wysokością kolan a ramion. To, po co sięga się kilka razy w roku, może trafić wyżej. W narożnikach przydają się mechanizmy wysuwane, bo inaczej odkładane tam rzeczy po prostu przepadają.

Z dostępnością wiąże się porządek. Jeśli schowanie czegoś zajmuje tyle samo czasu co odstawienie na blat, blat zwykle zostaje pusty. Ekspres we wnęce zamykanej frontami, zabudowane drobne AGD i wysoka szafa z wysuwanymi koszami pomagają utrzymać porządek bez dodatkowego wysiłku, także w tygodniu, kiedy na sprzątanie nie ma czasu.

Światło do pracy i na wieczór

Lampa na suficie, która świeci zza pleców, rzuca cień na deskę, więc samo oświetlenie ogólne w kuchni nie wystarcza. Potrzebne jest jeszcze światło robocze nad blatem, a wieczorem łagodniejsze, które nie razi, gdy kuchnia jest częścią salonu. Warto też sprawdzić, jak lampy oddają kolory. Przy dobrym świetle łatwiej ocenić, czy warzywa są świeże i czy mięso jest już gotowe.

Dobrze, jeśli część oświetlenia działa sama. Wnętrze szuflady może się podświetlać przy otwarciu. Taśmy pod szafkami trzeba ustawić tak, żeby nie odbijały się w błyszczącym blacie. Przydaje się też słabe światło nocne, przy którym można dojść do lodówki bez zapalania lamp.

Cisza i trwałość na lata

Kiedy kuchnia jest otwarta na salon, każdy dźwięk z niej słychać w całym mieszkaniu. Trzaskające drzwiczki, zgrzytające prowadnice albo głośny okap potrafią skutecznie przeszkadzać w rozmowie. W kuchniach z wyższej półki o hałasie myśli się więc już na etapie projektu. Stosuje się domyki, prowadnice, które pracują równo także przy pełnym obciążeniu, ciche sprzęty i materiały, które nie „dzwonią” przy odstawianiu naczyń.

Nowa szuflada prawie zawsze zamyka się cicho. Różnica ujawnia się po czasie, kiedy okucia mają za sobą dziesiątki tysięcy otwarć, a korpusy wciąż trzymają pion. Dopiero wtedy widać, jak starannie kuchnię wykonano.

Patrząc na kuchnię jak na inwestycję, najwięcej kosztuje w niej to, czego nie widać. Fronty można za dziesięć lat wymienić. Instalacji, głębokości zabudowy czy konstrukcji korpusów już się nie poprawi bez rozbierania całości. Dlatego zawsze mówię klientom, żeby najwięcej uwagi i pieniędzy przeznaczyli na okucia, materiały konstrukcyjne, dokładny pomiar i montaż. Kolor frontów może się z czasem znudzić i da się go zmienić, a mechanika ma działać przez lata – podkreśla Piotr Kaczmarek.

Na co patrzeć przy wyborze kuchni premium?

Goście zazwyczaj zachwycają się dobraną kolorystyką, kamienną wyspą czy efektownym oświetleniem. Rzadko kto zauważy, że blat został idealnie docięty do wzrostu właścicieli. Sam domownik też szybko przestaje to dostrzegać – do prawdziwej wygody przyzwyczajamy się przecież znacznie szybciej niż do jej braku.

Dlatego wybierając kuchnię, warto wyjść poza samo przeglądanie próbek materiałów. Wypróbuj ją w praktyce: stań przy blacie i sprawdź wysokość łokcia, otwórz obciążoną szufladę i posłuchaj, jak cicho się zamyka. Zapytaj projektanta, które rozwiązania są tworzone z myślą o Twoim trybie życia, a które są jedynie powielanym standardem. To od tych odpowiedzi zależy, czy za kilka lat kuchnia wciąż będzie zachwycać ergonomią każdego dnia.

Więcej informacji prasowych: Halupczok Kuchnie i Wnętrza

Wszystkie materiały: Halupczok Kuchnie i Wnętrza (71)

Kontakt dla mediów: biuro prasowe Commplace, [email protected], +48 665 379 071 · materiały dla mediów

Biuro prasowe prowadzi Commplace – agencja public relations i marketingu, od 1996 roku. Jak pracujemy z mediami: public relations w Commplace.