W 2025 roku w polskich fabrykach zainstalowano 2397 nowych robotów przemysłowych, o 2,3 proc. więcej niż rok wcześniej. To pierwszy wzrost po trzech latach spadków – wynika z najnowszego raportu World Robotics 2026. Polska nadal jednak pozostaje daleko za unijną średnią pod względem poziomu robotyzacji. Automatyzacja może być nie tylko sposobem na zwiększenie wydajności produkcji, ale również argumentem w rozmowach z klientami i kandydatami do pracy. Pod warunkiem że firmy potrafią pokazać jej rzeczywiste efekty.
Po trzech latach spadków polski rynek robotów przemysłowych odnotował niewielkie odbicie. Według danych Międzynarodowej Federacji Robotyki (IFR), opublikowanych we wrześniu 2026 roku, w krajowych zakładach zainstalowano w ubiegłym roku 2397 robotów, wobec 2344 w 2024 roku. Wynik pozwolił Polsce zająć szóste miejsce w Unii Europejskiej pod względem liczby nowych instalacji. Na świecie tempo rozwoju automatyzacji jest jednak znacznie wyższe. W 2025 roku fabryki zainstalowały ponad 600 tys. robotów przemysłowych, o 11 proc. więcej niż rok wcześniej. Łączna liczba robotów pracujących w zakładach produkcyjnych osiągnęła rekordowe 5 mln. O skali dystansu Polski do bardziej zautomatyzowanych gospodarek świadczy także gęstość robotyzacji, czyli liczba robotów przypadających na 10 tys. pracowników przetwórstwa przemysłowego. Według danych IFR za 2024 rok w Polsce wskaźnik ten wynosił 81, podczas gdy średnia dla Unii Europejskiej sięgała 231, a światowa – 132. Oznacza to, że na 10 tys. pracowników polskiego przemysłu przypada niemal trzykrotnie mniej robotów niż przeciętnie w UE. Choć krajowe inwestycje zaczęły ponownie rosnąć, różnica w poziomie automatyzacji pozostaje znacząca.
Dla przedsiębiorstw automatyzacja jest przede wszystkim decyzją operacyjną. Roboty mogą wykonywać powtarzalne czynności, wspierać kontrolę jakości, zwiększać precyzję procesów i pomagać utrzymać stabilność produkcji. Jednak korzyści z takiej inwestycji nie muszą kończyć się na hali produkcyjnej. Dla odbiorcy przemysłowego istotne jest przecież nie tylko to, ile kosztuje produkt, ale również czy producent potrafi zapewnić powtarzalną jakość, terminowe dostawy i odpowiednią skalę realizacji zamówień. Właśnie w tych obszarach efekty automatyzacji mogą stać się wiarygodnym argumentem handlowym.
– Polskie firmy często traktują automatyzację jako temat wyłącznie technologiczny. Tymczasem klienta nie interesuje sama liczba robotów na hali, ale to, co dzięki nim zyskuje. Czy producent jest w stanie utrzymać jakość przy dużych zamówieniach? Czy ogranicza liczbę błędów? Czy może szybciej reagować na zmiany zapotrzebowania? Jeśli firma potrafi pokazać takie efekty, inwestycja w robotyzację staje się konkretnym argumentem biznesowym – mówi Sebastian Kopiej, prezes zarządu COMMPLACE.
Nie oznacza to, że każda instalacja automatycznie poprawia wszystkie parametry produkcji. Dlatego w komunikacji warto pokazywać wyniki konkretnych wdrożeń, zamiast ograniczać się do informacji o zakupie nowej maszyny.
Robotyzacja może mieć również znaczenie dla wizerunku pracodawcy. Szczególnie w przemyśle, gdzie firmy konkurują nie tylko o inżynierów i automatyków, ale również o operatorów, techników utrzymania ruchu czy specjalistów produkcji. Dla kandydatów informacja o nowoczesnym parku maszynowym może być ważna, ale sama w sobie niewiele mówi o warunkach zatrudnienia. Znacznie bardziej przekonujące jest pokazanie, jak automatyzacja zmienia codzienną pracę. Czy ogranicza konieczność wykonywania najbardziej monotonnych czynności? Czy pracownicy przechodzą szkolenia z obsługi nowych urządzeń? Czy pojawiają się możliwości zdobywania dodatkowych kwalifikacji? Czy technologia pomaga ograniczać narażenie na określone zagrożenia? Takie informacje mogą być istotne zarówno dla osób rozpoczynających karierę w przemyśle, jak i doświadczonych specjalistów rozważających zmianę pracodawcy.
– W komunikacji o robotyzacji zbyt łatwo skupiamy się na maszynach, zapominając o ludziach. Tymczasem dla pracownika ważniejsze od parametrów robota jest to, jak zmieni się jego stanowisko, czego będzie musiał się nauczyć i jakie możliwości rozwoju zyska. Firma, która potrafi to wyjaśnić, ma znacznie ciekawszą historię do opowiedzenia niż ta, która pokazuje wyłącznie zdjęcie nowej linii produkcyjnej – podkreśla Sebastian Kopiej.
Informacje o nowych liniach produkcyjnych, systemach automatyki czy robotach przemysłowych często koncentrują się na parametrach technicznych inwestycji. To istotne dla branżowych specjalistów, ale nie zawsze wystarcza, aby zainteresować szersze grono odbiorców. Tymczasem jedna inwestycja może być punktem wyjścia do kilku różnych historii. Dla klienta B2B najważniejsze będą jej efekty dla jakości i terminowości. Dla kandydata – zmiany w organizacji pracy i nowe kompetencje. Dla mediów gospodarczych – skala inwestycji, jej uzasadnienie i wpływ na konkurencyjność przedsiębiorstwa. W każdym przypadku podstawą powinny być konkretne dane. Zamiast informować wyłącznie o uruchomieniu nowego robota, warto pokazać, jak zmienił się czas realizacji zleceń, poziom braków produkcyjnych czy zdolność obsługi większych zamówień. Jeżeli takich wyników jeszcze nie ma, należy jasno oddzielić zakładane korzyści od efektów już osiągniętych.
– Sama informacja, że firma kupiła robota, nie jest jeszcze szczególnie interesująca dla odbiorcy spoza branży. Znacznie ważniejsze jest to, jaki problem rozwiązała dzięki tej inwestycji. W komunikacji przemysłowej przewagę buduje dziś nie efektowna opowieść o technologii, lecz umiejętność pokazania jej wpływu na biznes, produkt i ludzi – wskazuje Sebastian Kopiej.
Najnowsze dane IFR pokazują, że polski przemysł powrócił do wzrostu liczby instalowanych robotów, choć tempo tego odbicia pozostaje niewielkie. Jednocześnie niski poziom robotyzacji w porównaniu ze średnią unijną wskazuje, jak duża przestrzeń do modernizacji nadal istnieje. Dla firm przemysłowych oznacza to nie tylko konieczność podejmowania decyzji inwestycyjnych, ale również szansę na bardziej świadome wykorzystanie ich efektów w komunikacji. Automatyzacja może bowiem wspierać sprzedaż, rekrutację i budowanie wiarygodności producenta. Nie dlatego, że sam robot stanowi dowód przewagi konkurencyjnej, lecz dlatego, że odpowiednio wdrożona technologia może przekładać się na wyniki ważne dla klientów i pracowników. Warto więc opowiadać nie tylko o tym, jakie maszyny pojawiły się w fabryce, ale przede wszystkim o tym, co dzięki nim zmieniło się w przedsiębiorstwie.
Źródła:
Więcej informacji prasowych: Commplace
Wszystkie materiały: Commplace (140)
Temat tej informacji w ofercie Commplace: marketing B2B dla firm przemysłowych
Kontakt dla mediów: biuro prasowe Commplace, [email protected], +48 665 379 071 · materiały dla mediów
Biuro prasowe prowadzi Commplace – agencja public relations i marketingu, od 1996 roku. Jak pracujemy z mediami: public relations w Commplace.