Kategoria impulsowa się zmienia. Dlaczego konsumenci coraz częściej szukają czegoś więcej niż baton i lody?

CHILLBERRY
Informacja prasowa

Impuls zakupowy przy kasie to jeden z najstarszych mechanizmów w handlu. Przez dekady działał w oparciu o prosty przepis: baton czekoladowy, chipsy, napój – produkt dostępny, tani, rozpoznawalny. Dziś ten scenariusz komplikuje się w interesujący sposób. Konsument przy kasie coraz częściej ma własną opinię na temat tego, co chce wziąć – i ta opinia nie zawsze pasuje do klasycznej półki impulsowej. Szacuje się, że globalny rynek przekąsek urośnie z 1,3 biliona dolarów w 2026 roku do aż 1,8 biliona dolarów do 2034 roku. Gra jest więc warta świeczki.

Kiedyś impuls był prosty. Teraz jest wymagający

Przez lata kategoria impulsowa opierała się na kilku filarach: niskiej cenie, łatwej dostępności, natychmiastowej gratyfikacji smakowej. Baton, chipsy, napój gazowany – to produkty, których zakup nie wymagał zastanowienia. Kategoria rozwijała się stabilnie, a jej liderzy mogli liczyć na przewidywalną rotację.

Dziś to się zmienia – i to na kilku poziomach jednocześnie. 64% ankietowanych w sondażach rynkowych potwierdza: przekąski o charakterze roślinnym to krok w stronę zdrowszego stylu życia. Wyniki jasno pokazują, jak silnie zakorzeniło się w nas to przekonanie. Jednocześnie coraz częściej konsumenci są podekscytowani możliwością znalezienia nowej przekąski. Nowość nie jest już więc wyłącznie przewagą rynkową – stała się oczekiwaniem.

Po przynajmniej jedną przekąskę dziennie sięga od 90% do 95% dorosłych. Większość z nich chce po prostu czerpać z niej przyjemność – bez nadmiernego analizowania składu i wartości odżywczych. To ważny sygnał: kategoria premium nie musi iść wyłącznie w kierunku zdrowego składu. Może – i powinna – oferować także jakość rozumianą jako wyjątkowość doświadczenia.

Sensoryczność: czynnik, którego nie widać na etykiecie

Jednym z najbardziej konsekwentnych trendów ostatnich lat jest rosnąca rola doznań sensorycznych jako kryterium wyboru przekąski. To nie przypadek. W świecie, gdzie skład stał się czytelny, a marketing sprowadza się do kilku słów kluczowych na opakowaniu, prawdziwą przewagą staje się to, czego nie da się opisać w tabelce – temperatura produktu w ustach, kontrast tekstur, doznania podczas pierwszego kęsa. Te cechy stają się nową walutą w walce o impuls.

Według danych Euromonitor Voice of the Consumer (2025), sięganie po przekąski staje się coraz bardziej przemyślane. Konsumenci nie robią tego nawykowo – szukają konkretnych doznań, które chcą w danym momencie poczuć. W efekcie smak i tekstura awansują w hierarchii. Dla rosnącej grupy kupujących stają się one ważniejszymi motywatorami zakupu niż wygoda czy cena.

– W przypadku słodkich przekąsek konsumenci coraz rzadziej szukają po prostu „czegoś słodkiego”. Chcą małej przyjemności, która wybija ich z codziennej rutyny. Dlatego tak ważne są kontrasty. Przykładem może być chrupiąca czekolada, zimne wnętrze owocu i intensywny smak. To właśnie takie połączenie sprawia, że produkt zostaje w pamięci i chce się do niego wracać– zdradza Łukasz Kozieł, CEO CHILLBERRY.

Nowe mikrosegmenty w kategorii impulsowej

Dane rynkowe wyraźnie wskazują, że kategoria impulsowa mocno się różnicuje. Obok klasycznych liderów – batonów, chipsów i lodów – rozwijają się nowe mikrosegmenty, które przyciągają konsumentów szukających alternatywy:

  • Mrożone owoce w czekoladzie – nowość na rynku, zyskująca coraz większą widoczność w kanałach premium.
  • Przekąski roślinne z „czystym składem” – globalna sprzedaż mrożonych deserów roślinnych wzrosła aż o 43% od 2021 roku (Verified Market Reports, 2025).
  • Mrożone desery premium – innowacje w tej kategorii skutecznie przyciągają konsumentów gotowych zapłacić więcej za produkt wyższej jakości.

Każdy z tych segmentów odpowiada na inną potrzebę, ale wszystkie mają wspólny mianownik: wymagają atrakcyjniejszej ekspozycji oraz wyraźniejszej komunikacji przy półce niż tradycyjne produkty mrożone.

Mrożone przekąski jako naturalny kierunek rozwoju kategorii

Mrożone przekąski idealnie wpisują się w kilka silnych trendów konsumenckich jednocześnie. To odpowiedź na poszukiwanie nowych doznań, rosnące zainteresowanie produktami na bazie owoców oraz zmęczenie ultraprzetworzonymi słodyczami. Współczesny konsument szuka produktów impulsowych, które go zaskoczą – czy to nową formą, czy unikalnym połączeniem mrożonych owoców i czekolady.

Głównym wyzwaniem dla tej kategorii pozostaje jednak ekspozycja. Tradycyjna, głęboka zamrażarka z zamkniętą pokrywą nie zachęca do spontanicznego zakupu – tam klient zagląda dopiero wtedy, gdy dokładnie wie, czego szuka. Sukces mrożonych przekąsek zależy więc nie tylko od ich jakości, ale od zrozumienia przez kupców i sieci handlowe jednej rzeczy: tej kategorii nie można traktować tak samo jak mrożonych warzyw czy pierogów.

Z badań Hybrid Europe wynika, że niemal 90% Polaków decyduje się na zakup towaru, którego nie mieli w planach. To jasny dowód na to, że odpowiednia lokalizacja, doskonała widoczność i czytelny komunikat to realne dźwignie wzrostu – niezależnie od tego, jak genialny jest sam produkt.

– Standardowa zamrażarka potrafi skutecznie zamrozić… impuls zakupowy. Jeśli produkt schowamy na samym dnie lodówki, klient po prostu po niego nie sięgnie. Kluczem do sukcesu są mniejsze formaty urządzeń i nowoczesne zamrażarki impulsowe, ustawione w strefie kas lub przy głównych alejkach. Dla sieci handlowych to nie tylko kwestia logistyki, ale wejścia w buty konsumenta i zrozumienia, jak podejmuje on decyzje pod wpływem chwili. – zauważa CEO CHILLBERRY.

Co to oznacza dla retailu?

Dla sieci handlowych zmiana w kategorii impulsowej to zarówno wyzwanie, jak i szansa. Marki, które jako pierwsze będą dobrze wyeksponowane w nowych mikrosegmentach, mają szansę na zbudowanie lojalności zanim kategoria się nasyci.

Dla kupców oznacza to konieczność patrzenia na tę kategorię przekąsek nie tylko przez pryzmat rotacji i marży, ale przede wszystkim doświadczenia konsumenta. Produkt, który zachwyca już przy pierwszym kęsie, buduje lojalność klientów i gwarantuje powtarzalność zakupów – a to wartość, której nie da się przeliczyć na samą opłatę za wprowadzenie na półkę.

Kopiuj tekst Załączniki