Wynajmujesz auto za granicą? Sprawdź limity alkoholu, zanim wsiądziesz za kierownicę

Bean - alkomaty
Informacja prasowa

Lato to czas wyjazdów, zwiedzania i podróży samochodem. Coraz więcej Polaków decyduje się również na wynajem auta podczas zagranicznych wakacji. Problem w tym, że wielu kierowców przed wyjazdem sprawdza ceny paliwa, winiety czy lokalne przepisy drogowe, a zapomina o jednej istotnej kwestii – zasadach dotyczących alkoholu. Tymczasem różnice między krajami bywają znaczące. W części państw obowiązuje całkowity zakaz prowadzenia po spożyciu alkoholu, w innych dopuszczalne są określone limity.

Inne kraje, inne limity

Choć wiele osób zakłada, że przepisy dotyczące alkoholu za kierownicą są w Europie podobne, rzeczywistość wygląda inaczej. W Czechach, na Słowacji, Węgrzech czy w Rumunii obowiązuje zasada 0,0 promila. Z kolei w popularnych kierunkach wakacyjnych, takich jak Hiszpania, Francja, Włochy czy Chorwacja, limit dla większości kierowców wynosi 0,5 promila.

Dla turystów oznacza to jedno – przepisy, do których są przyzwyczajeni na co dzień, nie zawsze będą obowiązywać po przekroczeniu granicy.

– Przy wyjazdach zagranicznych wiele osób myśli o trasie, noclegu i wypożyczeniu samochodu, ale mniej o tym, co zrobić rano po wieczornej kolacji czy drinku. Z naszej perspektywy najważniejsze jest jedno: nie zgadywać, tylko sprawdzić, czy można bezpiecznie prowadzić – mówi Rafał Kozłowski, przedstawiciel Bean, dystrybutora profesjonalnych alkomatów.

Poza Europą różnice są jeszcze większe

Jeszcze większe zróżnicowanie przepisów można spotkać poza Europą. W Stanach Zjednoczonych w większości stanów obowiązuje limit 0,8 promila, w Japonii 0,3 promila, a w Australii najczęściej 0,5 promila. W niektórych krajach Ameryki Południowej obowiązują natomiast bardzo restrykcyjne przepisy zbliżone do zasady „zero tolerancji”.

Dla turystów korzystających z wypożyczalni samochodów oznacza to konieczność wcześniejszego sprawdzenia lokalnych regulacji. Nieznajomość prawa nie zwalnia z odpowiedzialności, a konsekwencje naruszenia przepisów mogą oznaczać nie tylko mandat, ale również problemy z ubezpieczeniem czy wypożyczalnią.

Wakacyjny luz nie zmienia biologii

Urlop sprzyja odpoczynkowi i spotkaniom towarzyskim. Lampka wina do kolacji, lokalne piwo podczas zwiedzania czy drink wypity wieczorem w hotelowym barze dla wielu osób są naturalnym elementem wakacji. Problem pojawia się następnego dnia, kiedy trzeba wsiąść za kierownicę. Niezależnie od kraju organizm metabolizuje alkohol według tych samych zasad. Zmieniają się przepisy, ale nie zmienia się sposób działania alkoholu na organizm.

– Najczęstszy błąd polega na tym, że kierowca zakłada: skoro spałem kilka godzin i czuję się dobrze, mogę prowadzić. Tymczasem samopoczucie nie jest pomiarem. Jeśli ktoś ma wątpliwość, powinien ją sprawdzić, a nie zgadywać – mówi przedstawiciel Bean.

Wakacyjne mity są takie same wszędzie

Niezależnie od tego, czy urlop spędzamy w Polsce, Chorwacji, Hiszpanii czy Stanach Zjednoczonych, powtarzają się te same przekonania:

  • „Prześpię się i będzie dobrze”.
  • „Wypiłem tylko lampkę wina”.
  • „Przecież czuję się normalnie”.
  • „Skoro limit jest wyższy, nie ma problemu”.
  • „Na urlopie mogę pozwolić sobie na więcej”.

Problem polega na tym, że samopoczucie nie jest wiarygodnym sposobem oceny trzeźwości.

Tempo metabolizowania alkoholu jest indywidualne i zależy między innymi od płci, masy ciała, wieku, ilości wypitego alkoholu, czasu jego spożycia czy poziomu zmęczenia organizmu. Dwie osoby po identycznej ilości alkoholu mogą następnego dnia znajdować się w zupełnie innej sytuacji.

Jak alkohol wpływa na organizm?

Wpływ alkoholu zaczyna się wcześniej, niż wiele osób zakłada.

  • 0,2–0,3 promila – pojawia się rozluźnienie i poprawa nastroju, ale jednocześnie zaczyna spadać koncentracja i zdolność utrzymania uwagi.
  • 0,4–0,6 promila – rośnie pewność siebie, zmniejszają się zahamowania, ale pogarsza się refleks, pamięć i zdolność logicznej oceny sytuacji.
  • 0,7–0,9 promila – wyraźnie pogarsza się koordynacja ruchowa, czas reakcji i zdolność oceny odległości. Zawęża się pole widzenia, a reakcje organizmu stają się wolniejsze.
  • Powyżej 1 promila – pojawiają się istotne zaburzenia równowagi, percepcji i kontroli zachowania.

Z punktu widzenia bezpieczeństwa drogowego problem zaczyna się znacznie wcześniej, zanim pojawią się wyraźne objawy upojenia alkoholowego.

Coraz częściej chodzi o sprawdzenie, nie zgadywanie

Jeszcze kilka lat temu alkomat kojarzył się głównie z kontrolą drogową. Dziś coraz częściej jest traktowany jako praktyczne narzędzie pozwalające rozwiać wątpliwości przed podróżą.

– Coraz częściej spotykamy osoby, które chcą po prostu upewnić się przed wyjazdem, że mogą bezpiecznie prowadzić. Nie chodzi o kontrolowanie kogokolwiek, ale o sprawdzenie faktów zamiast zgadywania – mówi Rafał Kozłowski.

Jak podkreśla, jeśli ktoś decyduje się korzystać z alkomatu, powinien traktować go jak każde inne urządzenie pomiarowe.

– W przypadku alkomatów najważniejsza jest dokładność pomiaru. Do regularnego użytkowania warto wybierać urządzenia wyposażone w sensory elektrochemiczne i pamiętać o ich okresowej kalibracji. Tylko wtedy pomiar może być wiarygodnym wsparciem przy podejmowaniu decyzji – dodaje.

Przed wyjazdem warto sprawdzić nie tylko trasę

Przygotowując wakacyjny wyjazd samochodem, warto sprawdzić nie tylko trasę, przepisy drogowe czy wymagane wyposażenie pojazdu. Równie ważna jest znajomość lokalnych zasad dotyczących alkoholu oraz świadomość, że organizm potrzebuje czasu na jego wyeliminowanie – niezależnie od kraju, w którym spędzamy urlop.

W praktyce oznacza to jedno: przed podróżą warto upewnić się nie tylko, czy samochód jest gotowy do drogi, ale również czy gotowy jest kierowca.

Kopiuj tekst Załączniki