Nowoczesna fabryka potrzebuje czegoś więcej niż maszyn

OKNOPLAST
Informacja prasowa

Roboty pracują szybciej, algorytmy analizują coraz więcej danych, a sztuczna inteligencja wspiera podejmowanie decyzji. Mimo to w wielu zakładach przemysłowych człowiek pozostaje niezastąpiony. Powód nie zawsze tkwi w ograniczeniach technologii. Czasem ważniejsza jest elastyczność – gotowość do przyjmowania różnorodnych zapytań – i specyfika samej produkcji.

W dyskusjach o przyszłości przemysłu automatyzacja często przedstawiana jest jako naturalny kierunek rozwoju: im mniej pracy manualnej, tym większa efektywność. Problem w tym, że taka zależność nie zawsze występuje.

Zrobotyzowana linia produkcyjna najlepiej sprawdza się tam, gdzie można wielokrotnie wykonywać te same czynności. Tymczasem rośnie znaczenie produktów konfigurowanych zgodnie z indywidualnymi potrzebami klientów. Zmieniają się wymiary, wyposażenie, parametry techniczne, a wraz z nimi przebieg procesu produkcyjnego.

W takich warunkach przedsiębiorstwa stają przed innym pytaniem niż to, czy daną czynność da się zautomatyzować. Muszą przede wszystkim ustalić, czy automatyzacja będzie wystarczająco elastyczna i ekonomicznie uzasadniona.

Robot świetnie radzi sobie z powtarzalnością. A co, gdy jej brakuje?

Ograniczenia automatyzacji dobrze widać w branży stolarki otworowej. Produkcja okien wymaga uwzględnienia wielu zmiennych, a poszczególne zamówienia mogą znacząco różnić się od siebie.

– W branży stolarki okiennej możliwości automatyzacji są bardzo ograniczone, ponieważ zamówienia nie są powtarzalne. Każde z nich może mieć inne wyposażenie, wymiary czy kolorystykę. Dlatego u nas automatyzacja ogranicza się do poszczególnych stanowisk. Nie możemy zastosować pełnej automatyzacji, gdyż praca manualna nadal odgrywa u nas bardzo ważną rolę – mówiła Karolina Wrońska, menedżer ds. logistyki w OKNOPLAST, podczas debaty „Nowoczesna produkcja w praktyce: planowanie, produkcja i logistyka w erze danych”, zorganizowanej przez „Puls Biznesu”.

Nie jest to problem charakterystyczny wyłącznie dla producentów okien. Podobne dylematy pojawiają się wszędzie tam, gdzie wysoka różnorodność zamówień utrudnia standaryzację procesów. Wyzwaniem jest pogodzenie zmienności rynku z możliwościami automatycznych linii. Roboty sprawdzają się przede wszystkim w produkcji masowej i powtarzalnej. Przy większej zmienności konieczne jest projektowanie rozwiązań, które potrafią dostosować się do nowych warunków.

W praktyce oznacza to, że automatyzacja pojedynczych stanowisk może być bardziej racjonalnym rozwiązaniem niż przebudowa całego zakładu. Technologia przejmuje określone operacje, natomiast człowiek zachowuje istotną rolę w tych częściach procesu, które wymagają elastyczności.

Dlaczego więcej technologii nie zawsze oznacza większą efektywność?

Koszt zakupu i wdrożenia urządzeń to jedno. Znaczenie mają również skala produkcji, przewidywalność zamówień, możliwość wykorzystania maszyn oraz czas potrzebny na odzyskanie zainwestowanych środków.

Im bardziej zmienny asortyment, tym trudniej zaprojektować system, który będzie pracował z optymalną wydajnością niezależnie od aktualnych potrzeb. Dlatego decyzje o automatyzacji powinny wynikać ze strategii przedsiębiorstwa, a nie wyłącznie z dostępności nowych rozwiązań technologicznych.

Inwestycje w automatyzację wymagają przewidywalności biznesu i powinny uwzględniać długoterminowe plany sprzedażowe, niekiedy obejmujące nawet dziesięć lat. Inaczej wygląda sytuacja w przypadku prostych, powtarzalnych zadań. Ich automatyzacja może przynieść korzyści stosunkowo szybko, bez konieczności reorganizacji całej fabryki.

Takie podejście zmienia sposób myślenia o technologicznym zaawansowaniu przedsiębiorstwa. O nowoczesności zakładu nie musi świadczyć liczba robotów. Znacznie więcej mówi o niej to, czy zastosowane rozwiązania odpowiadają rzeczywistym potrzebom produkcyjnym.

AI potrafi podpowiedzieć rozwiązanie. Kto sprawdzi, czy ma rację?

Podobny problem dotyczy sztucznej inteligencji. Jej rosnące możliwości sprawiają, że przedsiębiorstwa mogą wykorzystywać algorytmy do analizy informacji i wspierania procesów decyzyjnych. Jednak pomiędzy wygenerowaniem odpowiedzi a podjęciem właściwej decyzji istnieje zasadnicza różnica.

W produkcji błędne założenie może mieć konkretne konsekwencje: wpłynąć na harmonogram, wykorzystanie materiałów czy przebieg procesów. Dlatego istotna pozostaje zdolność pracownika do oceny informacji dostarczanych przez system.

– Bardzo rozbudowane modele i narzędzia, które ułatwiają pracę, powodują, że tylko doświadczeni pracownicy są w stanie rozpoznać halucynacje takich modeli. Jeżeli AI pokazuje nieprawdę, osoba z odpowiednią wiedzą i doświadczeniem jest w stanie to zweryfikować. Dlatego nie możemy traktować AI jako narzędzia nadrzędnego i decyzyjnego. Ostatecznie to człowiek musi ocenić, czy rozwiązanie wygenerowane przez model jest rzeczywiście racjonalne – przestrzegała Karolina Wrońska.

To ważne rozróżnienie. Dostęp do zaawansowanego narzędzia nie jest równoznaczny z umiejętnością jego odpowiedzialnego wykorzystania. Co więcej, rozwój AI może zwiększać zapotrzebowanie na określone kompetencje. Im łatwiej uzyskać gotową analizę lub rekomendację, tym ważniejsza staje się zdolność sprawdzenia jej poprawności i odniesienia do rzeczywistych warunków.

Kompetencje stają się częścią zarządzania jakością

Dyskusja o roli człowieka w nowoczesnym przemyśle nie powinna ograniczać się do pracowników produkcyjnych. W wielu branżach o końcowej jakości wyrobu decydują również czynności wykonywane już poza fabryką.

W przypadku stolarki otworowej są to m.in. dobór odpowiednich rozwiązań, pomiary i montaż. Nawet okno o wysokich parametrach technicznych może nie spełniać oczekiwań użytkownika, jeśli zostanie niewłaściwie dobrane lub zamontowane. Z tego względu standaryzacja kompetencji osób uczestniczących w całym procesie sprzedaży i realizacji zamówienia ma znaczenie porównywalne z kontrolą jakości samego produktu.

Jednym z przykładów takiego podejścia jest Akademia OKNOPLAST, program szkoleniowo-certyfikacyjny skierowany do doradców handlowych i monterów. Zamiast jednego, uniwersalnego programu przewidziano odrębne ścieżki kształcenia. Handlowcy rozwijają umiejętności doradcze, sprzedażowe i komunikacyjne. Monterzy ćwiczą m.in. wykonywanie pomiarów, montaż w nowym i istniejącym budownictwie oraz techniki szczelnego montażu.

Charakterystyczna jest proporcja zajęć: 80% programu stanowią warsztaty i ćwiczenia na rzeczywistych produktach, a 20% – teoria. Uczestnicy przystępują również do egzaminów praktycznych i teoretycznych, których zaliczenie pozwala uzyskać odpowiedni certyfikat.

– Akademia Oknoplast powstała po to, aby realnie wspierać sprzedawców i monterów w codziennej pracy z klientem. To nie teoria, ale praktyczne szkolenia, konkretne narzędzia, wiedza i standardy, które przekładają się na skuteczniejszą sprzedaż, profesjonalny montaż i najwyższy poziom obsługi na każdym etapie kontaktu z klientem – wyjaśnia Tomasz Nowak, Trade Marketing Manager i PM Akademii OKNOPLAST.

Tego rodzaju programy pokazują szerszy kierunek zmian w zarządzaniu kompetencjami. W branżach wymagających specjalistycznej wiedzy technicznej szkolenia przestają być wyłącznie narzędziem doskonalenia zawodowego. Mogą również służyć ujednolicaniu standardów pracy i ograniczaniu ryzyka błędów wynikających z nieprawidłowego wykonania poszczególnych czynności.

Czy fabryka przyszłości będzie potrzebować mniej ludzi?

Automatyzacja niewątpliwie zmienia zapotrzebowanie na pracę. Część czynności manualnych można powierzyć maszynom, inne procesy usprawnić dzięki oprogramowaniu, a analizę danych wspomóc sztuczną inteligencją. Nie oznacza to jednak, że wszystkie przedsiębiorstwa będą podążały w kierunku całkowicie bezobsługowej produkcji.

W zakładach wytwarzających produkty o dużym stopniu indywidualizacji nadal potrzebni są pracownicy zdolni do wykonywania niestandardowych operacji i reagowania na zmieniające się wymagania. Z kolei przy wykorzystaniu AI rośnie znaczenie wiedzy pozwalającej oceniać poprawność rekomendacji generowanych przez systemy.

Równie ważne pozostają kompetencje specjalistów, których praca bezpośrednio wpływa na ostateczną funkcjonalność produktu – także po opuszczeniu przez niego fabryki.

Być może zatem jednym z najważniejszych wyznaczników dojrzałości technologicznej przedsiębiorstwa będzie umiejętność rozpoznania nie tylko procesów, które warto zautomatyzować, ale również tych, w których człowiek nadal wykonuje pracę lepiej, bardziej elastycznie lub po prostu taniej.

Bo celem nowoczesnej fabryki nie powinno być wyeliminowanie pracy człowieka. Powinno nim być takie zorganizowanie produkcji, aby każdą czynność wykonywano w sposób najbardziej efektywny – niezależnie od tego, czy odpowiada za nią robot, algorytm czy doświadczony specjalista. Automatyzacja powinna również poprawiać ergonomię pracy, przejmując od ludzi zadania wymagające dźwigania, dużego wysiłku fizycznego lub wykonywania uciążliwych, powtarzalnych czynności.

Kopiuj tekst Załączniki