Czy organizacje nadążają jeszcze za własną złożonością? Firmy coraz częściej kupują technologię zamiast zmiany

Commplace
Informacja prasowa

95 proc. dużych firm na świecie ma już strategię AI, ale realny zwrot z inwestycji osiąga tylko 8 proc. organizacji, a za liderów skutecznie skalujących tę technologię można uznać 11 proc. firm – wynika z danych KPMG. IDC prognozuje z kolei, że do 2028 roku 60 proc. międzynarodowych firm będzie dzielić środowiska AI między różne strefy regulacyjne i technologiczne, co może nawet potroić koszty integracji.

To pokazuje szerszy problem: organizacje mają coraz więcej danych, systemów, aplikacji i automatyzacji, ale niekoniecznie więcej skuteczności. Technologia miała upraszczać działanie firm, a coraz częściej ujawnia, jak bardzo stały się skomplikowane.

Firmy kupują kolejne rozwiązania, wdrażają platformy, testują sztuczną inteligencję i automatyzują wybrane zadania, ale nie zawsze zmieniają sposób działania. W efekcie zamiast transformacji powstaje kolejna warstwa złożoności.

Technologia nie rozwiązuje chaosu organizacyjnego

W wielu firmach nowe narzędzia są dokładane do istniejących struktur. Organizacja działa tak samo jak wcześniej, tylko z większą liczbą systemów. Firma wygląda nowocześnie, ale wewnętrznie nadal działa wolno, silosowo i reaktywnie. KPMG wskazuje, że największym wyzwaniem nie jest już dostęp do narzędzi AI, lecz integracja technologii z procesami biznesowymi, strukturą organizacyjną i sposobem podejmowania decyzji.

– Firmy nie przegrywają dziś dlatego, że mają za mało technologii. Przegrywają dlatego, że nie potrafią uporządkować sposobu działania. Jeśli dane są rozproszone, procesy nie mają właścicieli, a decyzje zapadają w silosach, nowe narzędzie tylko przyspieszy chaos – mówi Sebastian Kopiej, Prezes Zarządu w Commplace.

Pilotaż to nie transformacja

Jednym z największych problemów jest mylenie testu technologii z realną zmianą organizacyjną. Pilotaż można zrobić szybko, często obok organizacji. Skalowanie wymaga jednak odpowiedzialności, jakości danych, integracji systemów, zmiany procesów i jasnej decyzji, kto odpowiada za wynik.

Z badania EY wynika, że 77 proc. firm planuje zwiększyć inwestycje w AI, ale 49 proc. przedsiębiorstw przyznaje, że wdrożenia nie spełniły oczekiwań. 17 proc. firm deklaruje nawet, że mając obecną wiedzę, nie zdecydowałoby się ponownie na wdrożenie AI.

To ważny sygnał. Rynek nie odwraca się od technologii, ale zaczyna rozumieć, że sama inwestycja nie wystarczy. Bez uporządkowania organizacji nowe narzędzia mogą zwiększyć koszty, frustrację i ryzyko błędnych decyzji.

Więcej danych nie oznacza lepszych decyzji

Firmy gromadzą coraz więcej danych, ale nie zawsze potrafią z nich korzystać. Dane są rozproszone między działami, systemami i dostawcami. Często mają różną jakość, inne definicje i brak jednego właściciela. Według danych przywoływanych w badaniu EY mniej niż 40 proc. firm posiada zasoby informacyjne pozwalające tworzyć własne, bardziej zaawansowane rozwiązania AI, zamiast korzystać wyłącznie z gotowych narzędzi. Jednocześnie 39 proc. przedsiębiorstw wskazuje kwestie bezpieczeństwa jako największą przeszkodę we wdrażaniu sztucznej inteligencji. Problem danych przestaje być więc tematem działu IT. Staje się kwestią zarządczą, reputacyjną i finansową. Jeśli firma nie wie, na jakich danych działa, nie wie również, na jakiej podstawie podejmuje decyzje.

Kupowanie technologii zamiast zmiany

W polskim e-commerce coraz więcej firm inwestuje w nowe narzędzia. Najwięksi gracze rozwijają rozwiązania w obszarze personalizacji, obsługi klienta i automatyzacji procesów. Eksperci rynku wskazują jednak, że wiele organizacji nadal traktuje wdrożenie AI jako zakup dostępu do narzędzia, bez integracji z systemami i bez uporządkowania danych. To dobry obraz szerszego problemu. Firmy kupują technologię, bo chcą pokazać ruch. Ale sama technologia nie zmienia organizacji. Zmiana zaczyna się wtedy, gdy firma wie, który proces chce poprawić, jaki wynik chce osiągnąć, jakie dane są potrzebne i kto odpowiada za efekt.

– Zakup technologii jest łatwiejszy niż zmiana organizacji. Dlatego firmy często wybierają to, co widać: narzędzie, licencję, pilotaż, prezentację. Tymczasem prawdziwa transformacja dzieje się tam, gdzie jest mniej efektowna: w danych, procesach, odpowiedzialności i sposobie podejmowania decyzji – podkreśla Sebastian Kopiej z Commplace.

Złożoność staje się kosztem

Im więcej systemów i procesów, tym większe ryzyko, że organizacja zaczyna tracić przejrzystość. Rosną koszty utrzymania technologii, liczba wyjątków, potrzeba ręcznego nadzoru i ryzyko błędów. Pracownicy korzystają z wielu narzędzi, ale nadal poprawiają dane ręcznie, przenoszą informacje między systemami i uzgadniają decyzje poza formalnym procesem. IDC prognozuje, że do 2028 roku 60 proc. międzynarodowych firm będzie dzielić swoje środowiska AI między różne strefy regulacyjne i technologiczne, a koszty integracji mogą wzrosnąć nawet trzykrotnie. Powodem jest fragmentacja regulacyjna, ryzyka geopolityczne i konieczność utrzymywania równoległych środowisk technologicznych. To oznacza, że firmy będą płaciły nie tylko za samą technologię. Coraz większym kosztem stanie się zarządzanie jej złożonością: integracją, bezpieczeństwem, zgodnością, danymi i odpowiedzialnością.

Suwerenność technologiczna zmienia rachunek ekonomiczny

Jeszcze niedawno technologie chmurowe i cyfrowe były projektowane głównie pod kątem skalowania i efektywności. Dziś coraz większe znaczenie zyskują regulacje, geopolityka i bezpieczeństwo danych. IDC wskazuje, że 63 proc. organizacji jest dziś bardziej skłonnych do wyboru usług sovereign cloud w wyniku ostatnich wydarzeń geopolitycznych. Organizacje coraz częściej muszą projektować równoległe architektury dla różnych jurysdykcji, regulacji i wymogów bezpieczeństwa. W praktyce technologia przestaje być neutralnym narzędziem. Staje się elementem ryzyka strategicznego.

Nowa przewaga: zdolność upraszczania

W świecie nadmiaru technologii przewagę będą budować nie firmy, które mają najwięcej narzędzi, ale te, które potrafią redukować złożoność. Oznacza to umiejętność łączenia danych, procesów, komunikacji i decyzji w jeden spójny system działania. Kluczowe pytanie nie brzmi już: „jaką technologię powinniśmy kupić?”. Brzmi: „jaki proces chcemy zmienić, kto odpowiada za efekt i jak zmierzymy wynik?”.

– Największą przewagą kolejnych lat nie będzie dostęp do technologii, bo ten będzie coraz bardziej powszechny. Przewagą będzie zdolność organizacji do porządkowania złożoności. Wygrywać będą firmy, które potrafią szybciej zrozumieć, co naprawdę blokuje wynik, i przełożyć technologię na prostsze decyzje, prostsze procesy i większą odpowiedzialność – mówi Sebastian Kopiej.

Technologia jest narzędziem. Zmiana jest decyzją

Organizacje nie mogą uciec od technologii. Ale mogą przestać traktować ją jako substytut zmiany. Nowe systemy, dane i automatyzacja mają sens tylko wtedy, gdy służą konkretnemu celowi biznesowemu. Jeżeli firma nie uporządkuje procesów, nie zdefiniuje odpowiedzialności i nie zacznie mierzyć efektu, każda kolejna technologia będzie tylko kolejną warstwą komplikacji. Pytanie nie brzmi więc, czy firmy potrzebują więcej narzędzi. Brzmi: czy organizacje potrafią jeszcze nadążyć za własną złożonością.

Kopiuj tekst Załączniki