W Polsce działa ponad 7,5 tys. bibliotek publicznych, które w 2024 roku odnotowały blisko 69 mln odwiedzin i ponad 108 mln wypożyczeń. Mimo to odsetek osób sięgających po książki nie wzrasta. Jak wynika z opublikowanej w październiku „Diagnozy stanu kultury w Polsce 2026” Narodowego Centrum Kultury, w 2025 roku co najmniej jedną książkę przeczytało 41 proc. Polaków, tyle samo co rok wcześniej. Problemem pozostaje nie tylko zainteresowanie literaturą, lecz także dostępność bibliotek i ich dostosowanie do codziennego życia mieszkańców.
Bibliotek jest dużo. Ale czy każdy może z nich korzystać?
W 2024 roku w Polsce działało 7541 bibliotek publicznych. Oznacza to średnio jedną placówkę na niespełna 5 tys. mieszkańców, podczas gdy średnia europejska wynosi jedną bibliotekę na 8 tys. osób. W tym samym roku biblioteki publiczne zarejestrowały 8,4 mln użytkowników, odnotowały 68,8 mln odwiedzin i ponad 108 mln wypożyczeń. Odpowiadały przy tym za 91 proc. wszystkich wypożyczeń bibliotecznych w Polsce. Za rozbudowaną siecią placówek kryją się jednak różnice w ich dostępności. Ponad połowa bibliotek publicznych działa krócej niż 40 godzin tygodniowo. Na terenach wiejskich zaledwie 11 proc. placówek jest otwartych dłużej niż 40 godzin w tygodniu. W miastach dotyczy to niemal połowy bibliotek. Dla mieszkańców pracujących w standardowych godzinach dostępność biblioteki może więc zależeć nie tylko od jej lokalizacji, ale również od godzin otwarcia. Szczególnie w mniejszych miejscowościach, gdzie możliwości skorzystania z innych placówek bywają ograniczone, może to stanowić dodatkową barierę.
Biblioteki blisko szkół, znacznie dalej od środowiska pracy
Istotne różnice widać również w sposobie współpracy bibliotek z lokalnymi instytucjami. Według danych Biblioteki Narodowej z 2025 roku aż 98 proc. bibliotek publicznych współpracuje ze żłobkami, przedszkolami i szkołami, a 72 proc. z domami seniorów i uniwersytetami trzeciego wieku. Zupełnie inaczej wygląda współpraca z instytucjami związanymi z rynkiem pracy. Podejmuje ją niespełna 2 proc. bibliotek, a 12 proc. współpracuje z lokalnymi spółdzielniami. Tak duża dysproporcja pokazuje, że biblioteki są znacznie silniej związane z placówkami edukacyjnymi i instytucjami dla seniorów niż ze środowiskiem aktywnych zawodowo dorosłych. Nie oznacza to, że nie oferują usług osobom pracującym. Rodzi jednak pytanie, czy obecny model ich funkcjonowania w wystarczającym stopniu uwzględnia potrzeby ludzi, którzy większość dnia spędzają w pracy.
Kobiety częściej czytają. Czy popkultura może zachęcić do powrotu do książek?
Z danych Biblioteki Narodowej za 2025 rok wynika, że co najmniej jedną książkę przeczytało 47 proc. kobiet i 34 proc. mężczyzn. Różnica wynosi 13 punktów procentowych i utrzymuje się od lat. Jednocześnie czytelnictwo nie jest wyłącznie domeną młodzieży. Według danych za 2024 rok osoby w wieku 25–44 lat stanowiły jedną czwartą użytkowników bibliotek, a czytelnicy po 45. roku życia – ponad jedną trzecią.
Co może zachęcić dorosłych do ponownego sięgnięcia po książkę? Ciekawym przykładem jest tegoroczne zainteresowanie „Lalką” Bolesława Prusa, które towarzyszyło premierom dwóch nowych ekranizacji powieści – serialu Netfliksa i filmu kinowego. Jak podał branżowy portal Press, w Empiku sprzedaż wydań „Lalki” między 1 sierpnia a 22 września 2026 roku wzrosła 3,5-krotnie w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku. Co istotne, dane te nie obejmują wydań lekturowych i opracowań szkolnych. W Audiotece liczba słuchaczy powieści wzrosła we wrześniu o 340 proc. w porównaniu z lipcem. Większe zainteresowanie książką odnotowały również biblioteki. Choć nie wiadomo, ilu widzów ekranizacji rzeczywiście po raz pierwszy przeczytało powieść, dane pokazują, że medialna popularność historii może iść w parze ze wzrostem zainteresowania jej literackim pierwowzorem.
– Czasami, żeby wrócić do książek, potrzebujemy impulsu. Może nim być film, serial, polecenie znajomego czy dyskusja w internecie. Historia zaczyna nas interesować, chcemy poznać jej bohaterów, sprawdzić, jak została opowiedziana w oryginale. Przykład „Lalki” pokazuje, że nawet powieść kojarzona przede wszystkim ze szkolną lekturą może ponownie stać się tematem rozmów i przyciągnąć uwagę dorosłych czytelników. To ważne, bo czytanie nie powinno kończyć się wraz z edukacją – mówi Weronika Kalisiak, autorka literatury romantasy.
W popularyzacji czytelnictwa znaczenie może mieć również literatura popularna. Kryminały, romanse czy fantastyka odpowiadają na różne zainteresowania odbiorców i mogą być sposobem na odkrywanie przyjemności z czytania, bez presji związanej ze szkolnym obowiązkiem.
– Nie dzieliłabym książek na te, które wypada czytać, i te, po które sięgamy wyłącznie dla przyjemności. Każdego z nas może zainteresować coś innego – jednych reportaże, innych kryminały, romanse czy powieści historyczne. Najważniejsze, żeby historia potrafiła nas wciągnąć, wzbudzić emocje i rozbudzić ciekawość. Jeśli chcemy zachęcać ludzi do czytania, powinniśmy odejść od przekonania, że książka zawsze musi nas czegoś nauczyć. Czytanie może być po prostu przyjemnością, sposobem na odpoczynek i oderwanie się od codzienności. A jedna dobra historia często wystarczy, żeby pojawiła się ochota na kolejną – dodaje Weronika Kalisiak.
Czy łatwiejszy dostęp do książek wystarczy, żeby Polacy czytali więcej?
Ponad 7,5 tys. bibliotek publicznych i miliony wypożyczeń rocznie pokazują, że Polska dysponuje rozbudowaną infrastrukturą czytelniczą. Nie oznacza to jednak, że każdy ma do niej równie łatwy dostęp. Godziny otwarcia placówek, odległość od biblioteki czy codzienne obowiązki mogą utrudniać korzystanie z ich zasobów, szczególnie osobom aktywnym zawodowo.
Sama dostępność książek to jednak tylko część wyzwania. Równie ważne jest rozbudzanie zainteresowania literaturą. Tegoroczny wzrost popularności „Lalki” pokazuje, że impulsem do sięgnięcia po książkę może być także film, serial czy dyskusja tocząca się wokół znanej historii. Nie oznacza to jeszcze trwałej zmiany nawyków czytelniczych, ale przypomina, że literatura nie funkcjonuje w oderwaniu od współczesnej popkultury.
Być może właśnie w połączeniu tych dwóch elementów – łatwego dostępu do książek i umiejętności zainteresowania nimi odbiorców – kryje się szansa na zwiększenie czytelnictwa. Bo nie wystarczy, żeby książka czekała na półce. Trzeba jeszcze stworzyć warunki, w których czytelnik znajdzie czas i powód, by po nią sięgnąć.




































































